Blog

UKOJENIE – CZĘŚĆ 2 ZAPACHY I SMAKI

Ukojenie – to inaczej uspokojenie, za słownikiem języka polskiego “uczucie ulgi i spokoju po ustąpieniu bólu, cierpienia, żalu itp.” To zadbanie o kogoś lub o siebie w trudnym momencie danie ulgi. W poprzednim tekście (UKOJENIE – CZĘŚĆ 1 DOTYK) pokazałam skąd w nas potrzeba ukojenia przez dotyk i dlaczego jest naturalna i nie mniej ważna niż inne formy. Dziś chcę pokazać Ci inną opcję. Jesteśmy obdarzeni 5 zmysłami – czucie/dotyk, węch, smak, słuch, wzrok, nietrudno się domyślić, że skoro jeden z nich koi inne też mogą być w taki sposób użyteczne. Na co dzień o tym nie myślimy i nie zatrzymujemy się nad tym, ale może po tym artykule uda Ci się znaleźć zapachy i smaki które Ciebie koją, a może już przychodzą Ci do głowy? 

Napięcie i cierpienie

Odczuwanie napięcia jest częścią życia. Ma swoją ewolucyjną funkcję, która zmienia się i dostosowuje jednak wciąż jest. To napięcie czasem nazywamy stresem (JAK OSWOIĆ STRES?), ale napięcie może obejmować coś więcej może być wynikiem innych uczuć takich jak smutek, złość, bezradność, bezsilność, zawód, żal, strata i wiele innych. To napięcie będziemy też różnie odczuwać zarówno w ciele mogą pojawiać się różne odczucia, jaki mogą pojawiać się myśli które u każdego z nas mogą wyglądać inaczej. W ukojeniu dotykiem pisałam o tym, że doświadczenie z dzieciństwa kołysania i przytulania jest nam tak znane, że większość z nas będzie znajdowała ukojenie w jakiejś formie dotyku od przytulania, przez ugniatanie – masaż do bujania na przykład. Ponieważ napięcie może mieć wiele odcieni i nie można o nim mówić na zasadzie jest albo nie jest, można koić je różnymi formami zaopiekowania się sobą. Umiejętność rozpoznawania własnego napięcia będzie pozwalała lepiej dobierać techniki i sposoby kojenia do odczuwanego stanu. To niezmiernie istotne nauczyć się akceptować napięcie, które czujemy. Pomijane, ignorowane, upychane w głąb siebie i niezaopiekowane z czasem przychodzi pod postacią psychosomatycznych dolegliwości, chorób, zaburzeń. Dla tego zamiast leczyć, lepiej nauczyć się napięcie koić.  

Ukojenie z pomocom smaku

ukojenie smakiem Mamy prawo mieć indywidualne preferencje więc im więcej sposobów na ukojenie znamy, mamy opracowanych tym dla nas lepiej. Jak można ukoić się z udziałem smaku? Zakładam, że do części z Was może przyjść pomysł o jedzeniowej przyjemności. Ukojenie przez posłodzenie albo posolenie jak ktoś woli słone przekąski. I jakkolwiek od czasu do czasu taki sposób nie jest zły, tak jeśli na nim się oprzemy, czyli powiążemy trudne emocje ze “smaczkami” wzrasta nam ryzyko pojawienia się mechanizmu zajadania emocji, a od niego prosta droga do nadwagi, otyłości czy niespecyficznych zaburzeń odżywiania w odleglejszej perspektywie. Jak to w życiu bywa nie zawsze najprostsza opcja jest najlepsza. To do czego chciałabym Cię zaprosić to do uważności. Żeby móc z tego korzystać trzeba najpierw kojące smaki rozpoznać. Jak ich szukać? W skojarzeniach, w doświadczeniach, we wspomnieniach. Może masz za sobą takie doświadczenie – że w jakimś mało przyjemnym albo trudnym momencie nachodziła Cię ochota na coś co w pierwszej odsłonie wydawało Ci się dziwne. Może na śledzia, może na jakąś zupę – ponieważ węch i smak się uzupełniają można wręcz czasem przywołać również zapach tego na co mamy ochotę. Zazwyczaj są to takie rzeczy, produkty, potrawy, które połączone są z dobrym skojarzeniem czy wspomnieniem. W czasie choroby ktoś z rodziny przygotowywał coś dla nas “specjalnego” – zupę pomidorową albo ryż z jabłkami. Zazwyczaj są to dość zwykłe i przeciętne potrawy czy produkty, które są w naszym życiu na co dzień. Nie dostrzegając ich znaczenia nie możemy ich do ukojenia siebie wykorzystać – po prostu nie przychodzi nam to do głowy. Jeśli masz ochotę sprawdzić czy kojenie smakiem jest opcją dla Ciebie, możesz zacząć od: 

  1. Powspominaj – co lubił*ś dostawać do jedzenia, kiedy chorował*ś, na urodziny, czy inne rodzinne święta. 
  2. Czy przychodzi do Ciebie wspomnienie łagodnego ciepłego odprężenia po zjedzeniu czegoś konkretnego? 
  3. Daj sobie jakiś czas – tydzień może dwa – w których podczas codziennego jedzenia będziesz sprawdzać jak ono na Ciebie wpływa. Przy których produktach, potrawach pojawia się jakaś emocja – odczucie z ciała.  

Dla mnie są to zupy (szczególnie pomidorowa) – takie, które lubię, a jest ich sporo – zupa robi ciepło w brzuszku, a to jest dodatkowo kojącym odczuciem. Innym takim produktem jest serek waniliowy pewnej konkretnej firmy, który jest dobrym skojarzeniem z dzieciństwa. Jestem nieco ciekawa czy pokusicie się o zatrzymanie i znajdziecie Wasze kojące smaki, zostaw w komentarzu, jeśli masz ochotę może kogoś zainspirujesz. 

Ukojenie z udziałem węchu

ukojenie zapachemPo przeczytaniu fragmentu o smaku analogicznie możemy przełożyć to na zmysł węchu. Poszukiwać tym razem będziemy zapachów, które nie tylko lubimy, ale powodują u nas rozluźnienie – bo to jest kluczowe. Nie wszystkie zapachy przez nas lubiane mają kojące właściwości. Część przyjemnych w odbiorze dla nas zapachów ma działanie pobudzające, odświeżające. To na co chciałabym zwrócić uwagę – ogólnie uznane zapachy za kojące nie muszą być kojące dla Ciebie. Mamy indywidualne preferencje i tak jak przy smaku tak i przy zapachu wiele zależy od naszych doświadczeń i wspomnień. Jednym chyba z najpopularniejszych zapachów uznawanych za kojący – uspokajający jest aromat lawendowy. W moim odbiorze ma ostry zapach i u mnie nie działa kojąco. Stąd właśnie potrzebujemy sprawdzać i poszukiwać, jak to jest u nas. Od czego zacząć? Tak jak poprzednio od wspomnień i przyjrzeniu się naszym minionym doświadczeniom. Dla znaczonej większości wartość rozluźniającą mają zapachy naturalne. Czyli nie koniecznie skomponowane perfumy lub nuty zapachowe, ale to co nas otacza i co odbieramy zmysłem węchu. Próbując przybliżyć, gdzie szukać i znormalizować, że tu nie ma złych czy dobrych, właściwych czy nie właściwych zapachów przybliżę kilka zapachów, które wypracowały osoby z którymi miałam okazję pracować:

  • Zapach lasu, ściółki. 
  • Zapach skoszonej trawy. 
  • Zapach mokrych liści. 
  • Zapach mroźnego powietrza. 
  • Zapach cynamonu.  
  • Zapach kawy. 
  • Zapach gotowanego mleka. 
  • Zapach stacji benzynowej. 

Jak rozpoznać czy to jest właśnie ten zapach – ten kojący? Słuchać odczuć z ciała. Odczucia mogą się różnić pomiędzy osobami, cechą wspólną jest rozluźnienie mięśni. Część osób opisuje to jako: odczucie mięknięcia, rozpływania się/ rozchodzenia się ciepła po ciele, zwiększonej ilości miejsca na powietrze – łączy się z takim głębokim wdechem aż do brzucha, poczucia otulenia czymś lub pojawiają się też czasem wewnętrzne odczucia lub chcenia z poziomu wewnętrznego dziecka – świadczące właśnie o rozluźnieniu – bo dzieci spontaniczne są wtedy, kiedy czują, że mogą takie być – czują się bezpieczne i rozluźnione. To może być chęć podrzucania liści w parku, wbiegnięcia do wody – nad morzem czy jeziorem, podskakiwania. Wszystkie te które zazwyczaj jako dorośli w sobie hamujemy uważając, że nam nie wypada, choć osobiście nie widzę w tym nic złego, jeśli zadbamy by dawać sobie na to przestrzeń w bezpiecznym dla nas miejscu i czasie. Może już samo czytanie przykładów otworzyło Ci jakieś wspomnienie i już wiesz co może być jednym z Twoich kojących zapachów. Ważne, to nie jest jeden zapach, zazwyczaj mamy ich kilka i one też na przestrzeni lat mogą się zmieniać w raz z nami.

Jestem z dużą ciekawością czy postanowisz odnaleźć w sobie kojące smaki i zapachy i czy uda Ci się je odnaleźć. Takie skupianie się na sobie – budowanie relacji ze sobą może odbywać się również z udziałem specjalistów – na warsztatach, czy w pracy 1 na 1 – u mnie jest na to przestrzeń we wszystkich rodzajach procesów.

Jeśli spodobał Ci się ten materiał, znasz kogoś dla kogo byłby pomocny – wyślij dalej w świat – udostępnij.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.