Blog

Po czym rozpoznać, kiedy nasze emocje potrzebują uwagi? 

Przekonań i mitów na temat emocji jest masa, ale też wiedza i nazewnictwo się zmienia, więc nie ma w tym nic dziwnego, że można poczuć się skołowanym. Co powinnam czuć? Co jest OK? Czy to już nadmiarowo? A może to w ogóle nie jest OK? Poza tym trąbienie o tym jak są ważne, jak potrzebne i znaczące może po prostu drażnić. Nikt nas nie uczył, jak je nazywać, przeżywać i rozpoznawać. Naszych rodziców i dziadków tym bardziej i żyli, żyją my też. O co tyle szumu? No właśnie! To jest myślę kluczowe. Bo oczywiście, że znaczna większość z nas przeżyje i żyje i ma się różnie i całkiem dobrze bez dodatkowej potrzeby poświęcania im uwagi. Nie chodzi więc czy w ogóle jest to potrzebne jak tlen i woda. Tylko jakie to życie chcemy mieć. I tak jak część naszych dziadków albo pradziadków i babć nie korzystała z Internetu, nie chodziła na obiad do knajpy i żyła i miała się dobrze tak i tu może tak być. Dziś to mamy i możemy korzystać, jeśli chcemy. Z emocjami jest podobnie. Możemy im poświęcać uwagę, jeśli chcemy, ale tak, przeżyjemy bez tego. Pytanie, jakiego życia chcemy,  

Kiedy coś się wali

smutek, złość, gniew Jednym z momentów, kiedy emocje trudno jest ignorować i nie poświęcać im uwagi jest moment, kiedy coś nam się wali. Nie ma znaczenia w jakim obszarze – praca, dom, relacja, związek, dzieci, mąż, przyjaciółka, zdrowie. Kiedy coś zmienia się nagle, one, emocje dają o sobie znać silniej, wyraźniej i trudniej je zignorować. Nie ma też większego znaczenia, jakie się pojawiają. Czy będzie to: smutek, żal, rozczarowanie, poczucie, niesprawiedliwości, gniew, złość, wk…, obrzydzenie, strach. Sytuacja zaburza znany rytm, a to zaburzenie już samo w sobie pobudza naszą czujność. Pojawiające się więc emocje czujemy wyraźniej. Nadal wielu z nas nie będzie potrzebować się nimi zająć ani zaopiekować. Schowa je, zaje, zaleje trunkiem, ugasi inną substancją, rzuci się w wir pracy, zracjonalizuje sobie, że teraz nie czas, bo… Po czym więc poznaje się, że jednak nie, chyba muszę się zatrzymać? Zazwyczaj, kiedy układ sił się zmienia. Emocje mają różne funkcje, to co i jak się dzieje jednak, zależy od nas. Choć nie decydujemy co się w nas pojawi, decydujemy, co z tym zrobimy. Jednak są momenty, w których układ sił się zmienia. To emocja zarzynać, rządzić nami, tracimy stery, kontrole i przewidywalność. Dla części z nas to samo w sobie będzie już przerażające — uczucie “niepanowania nad sobą”. Jak to wygląda? Płaczemy już nie tylko na wspomnienie określonej osoby czy zdarzenia, ale również wtedy gdy najmniejsza rzecz czy okoliczność wywoła jakieś skojarzenie. Miejsce w mieście, ulubione jedzenie tej osoby. Nie mamy pojęcia, co uruchomi lawinę. To, co wzbudzało złość, już nie jest tak jasne. Teraz wystarczy spojrzenie, westchnięcie, jedno słowo. Kiedy nasze emocje biorą górę w tych “przypadkowych” momentach – my nieprzygotowani – doznajemy napięcia i dodatkowych emocji, zażenowania, gniewu, lęku. I zaczynamy wpadać w błędne koła. Unikać sytuacji, ludzi, by nie narażać siebie na nieprzyjemności, a to wpływa na nasze życie relacje, a to aktywuje kolejne emocje. Rollercoster emocjonalny, życiowy chaos, zagubienie – to ten moment, kiedy bez zatrzymania na emocjach może nie udać nam się zatrzymać tej lawiny zdarzeń. 

Jest OK, ale...

Nie każdy to w sobie rozpozna, pozna i nie każdemu się musi zdarzyć. Moment, w którym czuje, że jest OK, ale coś jakby tak dziwnie, jakby czegoś brakowało. Takie niezrozumiałe poczucie w środku, które zazwyczaj pojawia się i znika. Może pojawić się po jakiejś dynamicznej zmianie życiowej, po trudnym okresie, kiedy już właśnie wyszło się na prostą, już teraz jest dobrze…, więc o co chodzi? Zazwyczaj chodzi o jakiś zaginiony puzzel w układance. Jeśli brakuje jednego lub kilku i tak widzisz obrazek, wiesz co na nim jest, jednak te braki zaburzają odbiór. Jeśli z przeżyć, które mamy już za nami zostały nam takie nieułożone puzzle to pojawia się właśnie takie odczucie. Te nieułożone puzzle to czasem niedokończone, niedomknięte sytuacje czy relacje. Emocje, które może nie zostały przeżyte, wracają choć może nie tak intensywnie. Poczucie starty, któremu często zaprzeczamy, ponieważ wydaje nam się, że je przeżywać mają prawo tylko Ci którzy stracili osobę, kogoś bliskiego. Czy skupienie na emocjach jest tu niezbędne? Nie, przeżyjesz bez tego, a wielu przyzwyczai się do tego dziwnego uczucia. Czy to jest to uczucie, po którym poznajemy, że warto by było… Tak. Takie odczucie budzi niepewność, a z nią ostrożność. Czasem blokuje decyzje, czasem odbiera radość czy przeżywanie tej przyjemnej strony życia. Wokół tego mogą pojawić się przekonania, które kostniejąc, będą ograniczać nasze możliwości. Bo to świadomość daje wolność, bo samopoznanie daje nam najlepsze szanse na zarządzanie sobą. Tak jak w pracy, masz zespół ludzi, wiesz ilu, jacy, z jakimi umiejętnościami, do jakich zadań. Możesz zarządzać zespołem, bo wiesz, kto w nim jest. Nie da się nim zarządzać, kiedy nie wiesz kto, jest w zespole, ile jest osób i za co odpowiadają. Może to mało romantyczna metafora, ale jesteśmy menadżerami, reżyserami swojego życia i im więcej o sobie wiemy tym nam łatwiej. 

Pustka, nie ma nic

pustkaSytuacja, nad którą ciężko przejść do porządku dziennego to również ta, w której doświadczymy uczucia emocjonalnej pustki. To taki moment, kiedy wydarza się w naszym życiu coś dobrego lub trudnego i obiektywnie mamy poczucie, że takim zdarzeniom towarzyszą emocje, jakieś może różne u różnych ludzi, ale jednak. A u nas tymczasem NIC. Kompletna pustka. To może obudzić myśli – coś ze mną nie tak oraz niepokój, że stało się coś z nami niedobrego – tak relacjonują to osoby zgłaszające się na terapie. Nagle życie zbladło, zszarzało albo właśnie odwrotnie było takie samo, ale nic już w tym życiu nie czuje. Zdarza się, że konsekwencją takiego przeżycia jest podjęcie decyzji lub działań impulsowanie, nagle, po to, żeby coś poczuć — sprawdzić, czy to jeszcze we mnie jest. Pójście do kasyna, przygodne kontakty seksualne lub kontakty w jakiś sposób zagrażające czy mało bezpieczne. Działania związane z inwestycją pieniędzy lub wydanie dużej dla siebie sumy. Nie oczekiwane do tej pory i nietypowe zachowanie, które pojawia się w relacji z konkretną osobą — rozpętanie awantury, kłótni, bardzo ekspresyjnej. To, co łączy te sytuacje to również kontakt z drugim człowiekiem, wraz z nim ma się kontakt z jego emocjami. Jest to szansą na weryfikacje, ktoś inny coś czuje — jakoś się zachowuje, jak ja mam? A czasem próbą poczucia tego co widzi się u tej drugiej osoby — zarażenia się jej emocją — ekscytacją, podnieceniem, strachem. Takie działania zazwyczaj niosą ze sobą różne konsekwencje, a one mogą prowadzić do tego, od czego zaczęłam jakiegoś zdestabilizowania życia — coś nam się zawali. Powracając do głównego tematu, czy ten moment pustki jest, tym po którym poznamy, że warto poświecić uwagę emocją? Tak, z mojego doświadczenia zawodowego i osobistego lepiej, zanim zacznie się testować i ponosić konsekwencje. Czy jest to niezbędne do życia? Nie, podejmując w życiu ryzykowne decyzje, nastawiamy się na konsekwencje i prędzej czy później je ponosimy. Z tym co dzieje się również, jedni poradzą sobie tak, inni inaczej, ale znowu – warto wiedzieć, jakie ma się opcje. Wiedzieć, że tak to jest moment na zatrzymanie. Tak to jest czas, żeby pomyśleć o spotkaniu ze specjalistą. Tak to może Ci pomóc. Jednak nie musisz z tego korzystać, co zrobisz, zależy od Ciebie.

To wierzchołek góry, którą można nazwać samopoznaniem. Wierzę, że każdy jej fragment i zobaczenie go, nawet jeśli w tym momencie z niego nie skorzystamy poszerza naszą perspektywę i świadomość, a to znowu, krok do lepszego zarządzania sobą i tym samym wspierania swojego dobrostanu.  

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.