psychoterapia online
Blog

Niewystarczająco dobry

Poczucie bycia niewystarczająco dobrym, jest jak niegojąca się boląca rana. Nie daje o sobie zapomnieć. Jednocześnie coraz to nowe super plastry i maści nie pomagają. Gdybym tylko miała,…to; Gdybym zrobiła, to…. Gdybym była dla niej_niego taka nie zostawiłby mnie/ nie zdradził… Poczucie bycia niewystarczająco dobrą osobą odpala w nas strumienie myśli i scenariuszy. Wracamy do minionych zdarzeń, wymyślając, co moglibyśmy lepiej, inaczej i jak zmieniłoby to bieg wydarzeń. To pułapka. Jedno to uczyć się na doświadczeniach co innego utonąć w poczuciu, że jeśli staniemy, na przysłowiowych rzęsach to zmieni to drugą osobę, dotrzemy do niej, ona nas dostrzeże, uzna nas, da nam uwagę. Przykro mi, ale większość tego to nie prawda.  

Niewystarczający w relacji

niewystarczającyNasze poczucie bycia niewystarczającym najczęściej daje się nam odczuć w relacjach. Nie w każdych. Zazwyczaj w tych, na których nam najbardziej zależy, które są dla nas ważne. Zastanawiamy się, co możemy w sobie poprawić, ulepszyć. Jacy musimy być, żeby…coś. Nie przyglądamy się sobie czy dla siebie samych jesteśmy Ok. Czy to, co robimy, zrobiliśmy, było i jest zgodne z naszymi wartościami. Oddajemy to innym i podważamy siebie (chcesz przeczytać, dlaczego tak dobrze się to aktualnie rozwija, kliknij TU). Oczywiście nie ma nic złego w staraniu się dla kogoś lub dla siebie, czy rozwijaniu. Znaczenie ma jednak punkt, z którego to robimy i powód, dla którego to robimy. Niestety najczęściej jest to kierowane naszym wewnętrznym przekonaniem, że żebyśmy zostali przyjęci, zaakceptowani musimy coś. Tu pojawia się lista przekonań, definicji i powinności, które zebraliśmy po drodze. Jeszcze nie spotkałam osoby, która nie byłaby wyposażona w swój osobisty pakiet. Osobisty, bo są różne i zależą do wielu czynników, sposób, w jaki nas wychowano, kultura i tradycja, w której wyrastaliśmy, religia, jeśli byliśmy nią otoczeni i wiele, wiele innych. W ujęciu humanistyczno — doświadczeniowym nazywa się to warunkami wartości i jeszcze do tego wrócę, by wytłumaczyć dokładniej, jak to działa. W toku życiowych doświadczeń i kształtowania się naszej osobowości, w zależności od zbudowanych po drodze relacji do tego pakietu, dostajemy też dodatkowe. To razem sprawiają czy poczucie bycia niewystarczającą osobą, połączy się z niezaspokojoną potrzebą akceptacji, jak budowało się nasze poczucie wartości i skuteczności i jak to wszystko razem ze sobą gra. 

Czy wystarczający dla siebie?

Kiedy doświadczasz dyskomfortu w związku z poczuciem bycia niewystarczającą osobą, prawdopodobnie odpowiedzi o sobie szukasz u innych i w ich reakcjach. A jak się masz sam ze sobą? Zakładam, że wiele osób z takim doświadczeniem mogło sobie nigdy tego pytania nie zadać. Ja do pewnego momentu również. No bo jak, a dla mnie? Jak, ja się mam ze sobą? Co to w ogóle znaczy, jaka miałabym być wystarczająca dla siebie? Przecież to nie o mnie chodzi… No właśnie! To miałam na myśli, pisząc, że zależy, z jakiego miejsca się wychodzi i z jakiego powodu się różne rzeczy robi. Od tego miejsca bym zaczęła. Innych jest więcej, inni są różni. Próbując spełnić oczekiwania, matki, ojca, koleżanek i niedoszłego lub aktualnego partnera i pracodawcy na koniec masz już 5 osób. Każda z nich może mieć inne oczekiwania. Masz się lepiej organizować, mieć więcej spontaniczności, jednocześnie podchodzić z powagą. Nie da się. I to nic złego. Tak jak Ty i ja, radzimy sobie, kiedy ktoś nie spełnia naszych oczekiwań i pewnie różnie nam to wychodzi 😉, tak Ci inni również będą sobie radzić i pewnie też różnie. To umiejętność oddzielania siebie od innych dostrzegania tego co jest po mojej stronie, a co już po stronie drugiej osoby. Dobre intencje i przesłanki chronienia najbliższych przed trudnymi emocjami, przełożą odpowiedzialność na nas i uwiężą nas, w nieustającej niewystarczalności połączonej z poczuciem bycia daleko od siebie, bo przecież wiecznie ktoś, coś i dla kogoś coś trzeba. 

Kilka faktów

Kilka ważnych faktów, pewnie o nich wiesz, ale czasem warto sobie przypomnieć. 

  • Trudne emocje są trudne, czasem nieprzyjemne, ale są częścią życia i są nam potrzebne. Zamiast od nich uciekać czy chronić innych przed nimi warto uczyć się nimi zarządzać.  
  • Wystarczająco dobry, nie istnieje. Ponieważ, każdy z nas ma inny system znaczeń, co to znaczy dobro, dobry człowiek. Jaka to jest dobra matka, żona, córka, mąż, ojciec, partner. Dlatego początkiem jest poznanie siebie i określenie co dla mnie znaczy bycie dobrym człowiekiem, dobrym w określonych rolach. 

Naszą rzeczywistość tworzą również ludzie, którymi się otaczamy, czy jeśli osoba, na której Ci zależy, nieustająco Cię neguje, poprawia, naprawia, to faktycznie jest to osoba, z którą chcesz mieć w życiu? Czy masz pewność, że nawet kiedy odhaczysz wszystko z jej listy, da Ci wtedy to, czego potrzebujesz? Szukaj ludzi, którzy nie potrzebują Cię zmieniać i nawet jeśli nie we wszystkim się zgadzacie, szanują Twoje granice i prawo do własnego zdania. Próbują znaleźć kompromis. A co, jeśli to jest niemożliwe, a dotyczy najbliższych? Rodziców? Czy mamy wtedy wybór? Mamy, zawsze mamy. Nie możemy zmienić innych, ale możemy uczyć się zarządzać sobą, budować swoją świadomość tak by jeśli decydujemy pozostać w tej relacji, nie sprawiała nam ona bólu. Znowu umiemy oddzielić siebie od innych. 

Gdzie to się zaczęło

samoocenaDawno, dawno, temu…żartuję. Choć o tym jak dawno zależy, ile mamy lat. Początek jest tam, gdzie nasz początek. Jako ludzie, grupa preferująca życie stadne – mam nadzieję, że nie urażę Cię tym zwierzęcym językiem, mamy w sobie dwie dominujące potrzeby. Potrzebę autonomii i przynależności. Ponieważ rodzimy się całkowicie zależni. Nie przeżyjemy sami, pierwsza chronologicznie jest potrzeba przynależności. Mamy więc kogoś, kto, zapewnia nam przeżycie, od kogo zależymy, a ponieważ mamy potrzebę przynależności staje się dla nas ważny, na ten moment najważniejszym punktem odniesienia. Nie ma znaczenia, jaki jest ten punkt, ta osoba. W toku rozwoju uczymy się bycia z tą osobą i rozpoznajemy, kiedy jest lepiej, a kiedy gorzej. Kiedy jest zadowolona z nas, kiedy nie. To są właśnie warunki wartości. Opiekun ma groźną minę, kiedy pokazaliśmy złość, upomina nas – kodujemy, złość jest nie OK, jeśli chce być akceptowana, przyjmowana nie mogę się złościć. I tak kolejne doświadczenia umacniają niektóre warunki wartości i nadpisują nowe. Później idziemy do szkoły i tam też potrzebujemy wpasować się w jakiś obraz. Oczywiście potrzebujemy norm i zasad, by bezpiecznie funkcjonować w społeczeństwie. Jeśli jednak nie są tłumaczone, rozumiane. Zapisują się w bardzo różny sposób. Oparty czasem na interpretacji i rozumieniu, które powstały w dzieciństwie, nastoletniości lub nie rozumiane, przyjęte. Kiedy w dorosłym życiu przestają się sprawdzać, zaczynają doskwierać, z czasem potrzebujemy je sprawdzić i zrobić im aktualizacje. Czasem nasz system operacyjny jest tak obciążony, że żeby zrobić aktualizacje, potrzebujemy dodatkowych zabiegów jak defragmentacja, albo postawienie systemu od nowa – i to się dzieje w terapii, czy na spotkaniach wsparcia. Gdzie pracuje się nad zobaczeniem i nazwaniem perspektyw, tych dawnych i tych aktualnych i próbowanie, w czym się czuje dobrze, jak chce żyć i co mi służy.

Czy da się być od dziś wystarczająco dobrym?

Najgorsza i najlepsza odpowiedź. I tak, i nie. Tak, bo choć czasem trudno to dostrzec, szczególnie jeśli ta forma jest już tak aktywna, że przysparza nam cierpienia, jesteśmy wystarczająco dobrzy, ot, tak. Tacy, jacy jesteśmy. Robimy to co jest aktualnie w zasięgu naszych możliwości, by przetrwać, by zadbać o siebie, choć czasem nasze sposoby adaptacyjne są dość zaskakujące, czasem w czymś są pomocne, a w czym innym przynoszą szkody – w humanistycznym nurcie nazywa się to tendencją aktualizacyjną i pewnie jeszcze kiedyś do tego wrócę. 

Nie dlatego, że jeśli straciliśmy ze sobą kontakt, jeśli po czasie dominowania potrzeby przynależności, nie było przestrzeni do realizowania drugiej z nich potrzeby autonomii. A z nią poznawania siebie i umacniania siebie. To nie stanie się to ot, tak. I choć w tym samym czasie jesteś wystarczająco dobrą osobą, potrzebujesz czasu, by tak siebie zobaczyć.  

I znowu, choć, czuć tu ducha trudności i zmagań, to co jest budujące to, że nie jest to klątwa, której nie można odwrócić. Choć na różne sprawy nie mieliśmy kiedyś wpływu, dziś już na wiele z nich mamy. I możemy podejmować decyzje, czy dalej chcemy tak, żyć i umniejszać siebie, oddawać władze nad sobą i tym jak się ze sobą czujemy innym, czy chcemy popracować nad sobą, by to zmienić. Jest to kolejny przykład tego, że terapia nie jest tylko formą leczącą choroby, ale również formą samorozwoju. I jeśli taka praca nad sobą Cię interesuje, to możesz skorzystać z niezobowiązującej konsultacji wstępnej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.