emocje
Blog

Dlaczego terapeuci pytają o emocje? 

Pisałam już o emocjach nie raz i pewnie jeszcze nie raz będę. Nie ja pierwsza i nie ostatnia. Temat wciąż żywy i wciąż niewysycony, jak to możliwe? Jednocześnie wcale nie tak oczywisty, bo są i inne spojrzenia, inne perspektywy. Dlaczego tak się na nie uparłam? Czy naprawdę są AŻ tak ważne? Przecież znajdą się i Ci, którzy będą zachęcać do pomijania ich i kierowania się rozumem, który uważają za lepszego doradcę. To czemu ja właśnie tak?  

Miejsce emocji w filozofii życia i wartościach.

wiedza o emocjach„Pogląd, że emocja u swojego źródła jest wrodzonym systemem adaptacyjnym, który powstał po to, by pomóc człowiekowi przetrwać i wzrastać, zyskał szerokie wsparcie empiryczne. Emocje związane są z naszymi najbardziej podstawowymi potrzebami […]. Gwałtownie kierują naszą uwagę na sytuacje istotne dla naszego dobrostanu, dostarczając nam informacji o tym, co jest dla nas dobre, a co nie, poprzez ocenę stopnia zaspokojenia naszych potrzeb. Ponadto przygotowują nas i kierują nami w tych ważnych sytuacjach tak, byśmy podjęli działania zmierzające do zaspokojenia”. (“Terapia skoncentrowana na emocjach”; L. Greenberg; 2013, s.12).

Można brać pewne rzeczy na wiarę, ale można opierać się też na wiedzy i badaniach. Niemniej badania też są różne, celem badaczy jest często znalezienie odpowiedzi na określone pytania, jednak to, gdzie poszukują odpowiedzi, zależy od ich orientacji filozoficzno – poznawczej. Stąd też nie ma prawd absolutnych i można znaleźć różne badania, a te różnice, choć mogą wprowadzać jakiś rodzaj zamieszania, dają również przestrzeń wyboru, co bardziej nam odpowiada. Idąc za tym, mi odpowiada orientacja na emocje. Emocje jako nieodzowny element naszego przeżywania — doświadczania życia.

“Dla praktyki terapeutycznej oznacza to, że bez kontaktu z bezpośrednim emocjonalnym lub organizmicznym doświadczaniem (z poziomu felt-sense) nie ma możliwości odblokowania potencjału rozwojowego zawartego w TA (tendencji aktualizacyjnej). Najkorzystniejszym zatem dla klienta działaniem terapeuty będzie zmierzanie do pogłębiania bieżącego doświadczenia oraz utrzyma nią jego uwagi na doświadczeniu, dbanie o zapewnienie przestrzeni i czasu na pojawianie się nowych aspektów bieżącego doświadczenia. Sprzyja temu bycie uważnym na każdy, czasem subtelny, lecz emocjonalnie ważny element treści wnoszonej przez klienta.”(“Doświadczenie a psychoterapia” red. Maria Król Fijewska; 2019; s 77).  

Funkcje emocji — na przykładach

tonąc w emcocjachCi, którzy stoją w kontrze ważności informacji, jakie niosą emocje, zarzucają im małą praktyczność. No bo jak uznawać emocje za ważny sygnał i czuć lęk-informacje o możliwym zagrożeniu, to jak działać, uznaje ją zatem za nie praktyczną i działam, bo zależy mi na celu czy sukcesie. W teorii proste, dla wielu nie do osiągnięcia, a inne pytanie na ile zdrowe… Ja zaproponowałabym takie spojrzenie. Uznaje emocje za ważne źródło informacji, czuje lęk- który informuje mnie o możliwym zagrożeniu – jeśli umiem, lub uczę się rozumieć swoje potrzeby, jakie idą za emocjami – sprawdzam, czego potrzebuje, by obniżyć lęk dla pełniejszego działania. Nie oznacza to, że poddaje się i nie działam, bo czując lęk, zakładam zagrożenie i się cofam. Nasze emocje to linki do różnych wcześniejszych przeżyć, które są skarbnicą wiedzy o świecie, kontaktach społecznych. Ta wiedza nie jest, wypisana w kamieniu, zmienia się, tak jak zmieniają się nasze przeżycia. W szkole mogłam mieć doświadczenie wystąpienia przed klasą, które zapamiętałam jako trudne – bo klasa mnie wyśmiała. Wystąpienie w życiu dorosłym może wzbudzać przez to więcej napięcia. Jednak wiem, że to nie jest tamta klasa, wystąpienie będzie w innym miejscu i dotyczyć będzie innych kompetencji. Osiągnięcie sukcesu w trakcie tego doświadczenia może poszerzyć perspektywę przeżywania wystąpień publicznych. Sprawić, że kolejne będą mniej obciążać. Jednocześnie może okazać się, że wystąpienie przed obcym gromem jest dla mnie łatwiejsze niż przed własnym zespołem, który w moim skojarzeniu bardziej przypomina mi klasę z przeszłości. Zatem to, czego będę potrzebować, żeby obniżać napięcie przed wystąpieniem przed nowymi osobami, będzie inne niż to, czego będę potrzebować w trakcie wystąpienia przed swoim zespołem. Rozumienie siebie, swoich przeżyć i tych zależności daje skuteczne narzędzia, które ułatwiają nam funkcjonowanie.

A może pominąć emocje i iść na skróty?

Czy tak można? Można! Pewnie! I wielu tak robi. Jednym to będzie służyć, innym tylko przez chwilę, a jeszcze innych doprowadzi to do ściany. Co to znaczy? Nie mamy w sobie przycisku wyłączenia emocji trudnych. Jeśli wyłączamy emocje, co czasem jest adaptacyjne – jak w czasie dorastania w domu, w którym pojawił się problem dysfunkcji – gdzie by móc przeżyć i funkcjonować na zewnątrz czasem wyłącza się emocje, jednak wyłącza się wtedy wszystkie. Trudniej mnie zranić, ale też trudniej mi poczuć sukces i się nim nasycić. Rzadziej mi smutno, ale rzadziej też czuje przypływ miłości czy troski. Nie będę tęsknić, ale nie będę też czuć potrzeby okazywania czułości. Coś za coś — ten pragmatyzm i droga na skróty mają swoją cenę. To nie złośliwość, to nasza natura. Gdybyśmy mieli żyć bez emocji, gdyby były nam nie potrzebne, zniknęłyby w czasie ewolucji. A jednak wciąż są z nami. Matka natura wciąż uznaje, że mają swoją użyteczność. A ponieważ nasze emocje są zapisane w nas nie tylko w tym poznawczym kawałku rozumienia ich i nie, nie tylko w fizycznym ich odczuwaniu, kołatającego serca czy zaciśniętych pięści, ale też w biochemii mózgu i tego jak działa nasz organizm jako cała maszyna. Pomijanie ich będzie przynosić różne konsekwencje. U jednych szybciej u innych później. Blokowane emocje, to psychosomatyka, to zachowania impulsywne i ryzykowne, to uzależnienia, to choroby fizyczne i zwiększanie narażenia na nie: wrzody żołądka, choroby sercowo-naczyniowe, nadwaga i otyłość. Pragmatyzm w osiąganiu sukcesów na skróty z pomijaniem ważnego kawałka siebie, naprawdę może odbić się nam niesympatyczną czkawką. O czym ludzie, jeśli mają śmiałość, mówią po latach, a nie w czasie, kiedy się to dzieje.  Bo wtedy jest super, wtedy się kręci, udaje się, a faktura “do zapłaty” – przychodzi po czasie. Czy warto? A to już indywidualna decyzja każdego z nas. 

Jak więc korzystać z użyteczności emocji?

radość życiaSą takie procesy, których nie da się przyspieszyć. Nie nauczysz się tańca czy języka w jedną noc. Potrzebujesz czasu, zaangażowania, uważności i ćwiczeń, a później korzystania z nich w życiu i sprawdzania jak jest, już wystarczająco, czy jeszcze nie? Z emocjami jest podobnie. Rozumiem zniecierpliwienie – czasem są chaosem, bałaganem, bagnistą kałużą, w której na dodatek można nadepnąć na kawałek szkła, z drugiej strony jak już się w nią zanurzy, można też znaleźć nie jeden skarb, trochę obłocony, ale po przemyciu piękny i błyszczący. Choć wymagają czasu, zaangażowania i ćwiczeń bycia z nimi w kontakcie w ostatecznym rozrachunku przynoszą wiele korzyści. Nie nadużywam swojego zdrowia i siebie, musząc je odsuwać by móc działać. Praca włożona w zrozumienie i rozsupłanie tego kłębka przydaje się nie tylko w jednej sytuacji, ale pozwala nam łatwiej, odważniej i pełniej korzystać z życia. Sprawia, że nie musimy unikać jakichś obszarów, nie jesteśmy podatni na triggery, a nawet jeśli coś się wokół nas pojawi, to nas nie destabilizuje. Nie mamy potrzeby odcinać się od ludzi czy przeszłości, bo nam nie zagrażają. Emocje pozwalają nam na połączenie tego co było z tym co jest, by tworzyć przyszłość. Dając nam dostępu do jeszcze większej liczby naszych zasobów — przeżyć, umiejętności i kompetencji. 

Poświęcam im uwagę i wciąż będę, bo nie tylko wierzę, że to jest ważne, wiem to z doświadczenia swojej pracy osobistej we własnym procesie, widząc postępy i rozwój osób, z którymi pracuje oraz w oparciu o wiedzę i badania mądrzejszych ode mnie głów. Jeśli zechcesz pracować nad poznawaniem swoich emocji, będę zaszczycona, mogąc Ci w tym towarzyszyć, tutaj możesz umówić się na spotkanie.  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.